Tydzień temu, w Poniedziałek Wielkanocny, miało miejsce otwarcie sezonu w Energylandii. Warto tam jechać z dzieckiem? Czy może lepiej wybrać się samemu? Moje zdanie na ten temat poznacie w tym wpisie.

Co to takiego

Energylandia to największy park rozrywki w Polsce. Na 26 hektarach terenu mieści się kilkadziesiąt atrakcji. Park podzielony jest na cztery części: Bajkoladnia, strefa familijna, strefa ekstremalna oraz water park.

Nasze wrażenia

Odpowiedź na pytanie z tytułu posta może być tylko jedna: i tak, i tak! Spędziliśmy w zeszłym roku dwa świetne, zupełnie różne dni w Energylandii, obydwa niesamowite i pełne atrakcji! W czerwcu pojechaliśmy tam po raz pierwszy – sami. Czas spędziliśmy głównie w strefie ekstremalnej – przede wszystkim na Roller Coasterach. Mąż skorzystał chyba z wszystkich atrakcji tej strefy – ja nie daję rady na niczym co się kręci 😉 Najgorzej jednak poczułam się po kinie nie-pamiętam-ile-D, do którego poszliśmy, żeby złapać oddech – i tej atrakcji nie polecam. Nie wspominając o strasznych piskach dobiegających zewsząd – fotele nie są zsynchronizowane z obrazem na ekranie, co mój biedny błędnik odczuł dość mocno. Poza  tym jednym wyjątkiem – bawiliśmy się świetnie! Park jest naprawdę na wysokim poziomie, atrakcje są rewelacyjne – a w tym roku otwierane są kolejne. Poza strefą ekstremalną zahaczyliśmy też o strefę dla dzieci, aby zdecydować czy chcemy wybrać się tu również z Bajtlem. Oj – chcieliśmy 🙂

Bajkolandia oraz strefa familijna wyglądały bardzo zachęcająco. Z większości atrakcji wraz z rodzicem skorzystać może już 2 latek, a z części nawet młodsze dziecko. Z Bajtlem wybraliśmy się do Parku we wrześniu. Na początku poszliśmy skorzystać z nowo otwartej Formuły 1 – raz Mąż, raz ja – a potem już poszliśmy szaleć z synkiem 🙂 Bajtel uwielbia tego typu atrakcje, nie straszne mu nawet małe Roller Coastery (to była jego ulubiona atrakcja). Skorzystaliśmy z każdej możliwej dla niego atrakcji, z części po wiele, wiele razy. Spędziliśmy z Bajtlem w Energylandii cały dzień – od otwarcia do zamknięcia. Było po prostu rewelacyjnie!

W tym roku na pewno też się wybierzemy (i pewnie też dwukrotnie)!

Edit z 2019 roku: Bajtel był w Energylandii również w tym i w zeszłym roku – i w obu przypadkach był zachwycony! Strefa dla dzieciaków została powiększona, a atrakcji przybywa z roku na rok. Bajtel też rośnie jak na drożdżach i ponieważ ma już 120 cm mógł skorzystać z jeszcze większej ilości atrakcji. W Energylandii jest miejsce dla dzieciaków, które wolą spokojniejsze atrakcje i dla tych, które jak Bajtel, uwielbiają prędkość 😀 Bajtel najbardziej lubi Roller Coastery, już za pierwszym razem, jak wspominałam, mógł skorzystać z tych najmniejszym. W zeszłym roku dorósł do Boomeranga i Energusia (od 100 cm z opiekunem), w tym doszła Frida (również od 100 cm), Draken i Circus Coaster, dodatkowo podrósł do Dragona, Vikinga i Anakondy. Miał więc całą masę atrakcji, z których z równie wielką chęcią korzystają dorośli 🙂 Polecamy zatem również dla starszaków!

Kilka rad praktycznych

Witryna: https://energylandia.pl/
Adres: al. 3 Maja 2, Zator

Bilet normalny kosztuje 129 zł, ulgowy (dzieci do 140 cm wzrostu) 79 zł, dzieci do 3 roku życia płacą 1 zł. Są też bilety dwudniowe – odpowiednio za 229 i 139 złotych. Możemy też kupić bilet całoroczny (ważny rok od zakupu) – odpowiednio za 389 i 239 zł. Czasem zdarzają się fajne promocje na stronie parki lub na Grouponie. W cenie biletu możemy korzystać ze wszystkich urządzeń i atrakcji na terenie parku – bez limitu. Dostępny jest również park wodny – ale nigdy z niego nie korzystaliśmy, bo to atrakcja na cały dzień – tu chyba najlepiej sprawdzi się bilet dwudniowy, aby skorzystać i z wesołego miasteczka i z parku wodnego.

Przed wejściem jest ogromny parking – dodatkowo płatny 5 zł.

Na terenie parku jest sporo miejsc, w których można coś zjeść. Są dostępne fastfoody oraz restauracja, w której można zjeść zupę czy zestawy obiadowe. O słodkości również nie musicie się martwić 😉 Jest kilka toalet wraz z miejscem do przewinięcia dzieci. Są też sklepiki z pamiątkami.

Ludzi jest chyba zawsze tłum i można spodziewać się długiego czasu oczekiwania na najbardziej popularne atrakcje. My byliśmy w środku tygodnia. Do Roller Coasterów zdarzyło nam się czekać całkiem długo, w strefie dziecięcej było w miarę luźno.



Napisane przez: Anuszka