Dziś mam dla Was drugi wpis z serii „ogólnych”. Tym razem chciałam Wam przedstawić zabawki, które sprawiają, że jazda upływa nam przyjemniej. Zazwyczaj jeździmy, kiedy jest szansa na drzemkę Bajtla, dzięki czemu podróż mija szybciej. Bajtel jest bardzo muzykalny i uwielbia „swoje” piosenki, które puszczamy z płyty CD, więc godzinna podróż czasem upływa nam tylko na słuchaniu muzyki (Nie zazdrośćcie mi! Czasem to jest jedna piosenka 14 razy pod rząd! Liczyłam!). Czasem jednak i to nie wystarcza, więc na dłuższe podróże jesteśmy zwarci i gotowi. Tak więc jeżdżą z nami:

Zagadki

Na wszelkie długie podróże (a czasem i na krótkie) bierzemy zagadki – chodzi o te podłużne książeczki, gdzie na każdej stronie jest kilka zagadek, a na następnej stronie lub na odwrocie odpowiedzi. Mamy książeczki z różnych firm – głównie CzuCzu i Kapitan Nauka.

To jest Bajtla numer 1. Był czas, że rozwiązywaliśmy je na potęgę. Teraz ich popularność przycichła, ale dalej są bardzo lubiane. Pierwsze dostał, gdy miał około 2,5 roku. Książeczki można wykorzystywać wielokrotnie i po prostu – zmieniać pytania 😉 Ja zazwyczaj nie pokazuje odpowiedzi na karcie, tylko potwierdzam, jeśli rozwiązanie jest dobre. Mogę więc zmieniać pytanie z „Kto jest najniższy” na „Kto jest najwyższy”, ze „Znajdź dziewczynkę z fioletową bluzką” na „Znajdź dziewczynkę, która ma na ubranku guziki” itd.

Zagadki nie są drogie – kosztują około 12 złotych. Możecie je znaleźć tutaj: CzuCzu, Kapitan Nauka. Czasem też można je znaleźć w Biedronce, kosztują tam około 15 złotych. Są też niewielkie i łatwo je ze sobą zabrać.

Karty ze ścieralnym mazakiem

Kiedyś było tego zdecydowanie mniej. Teraz na rynku jest ogromny wybór. Są to karty, poręcznej wielkości, do których dołączony jest suchościeralny pisak. To prawdziwa frajda! Bajtel bardzo lubi wszelkie łamigłówki, ale w samochodzie nie są one wygodne. Karty mają poręczny wymiar, a jak coś się wyjedzie – można łatwo zmazać. Zadania są bardzo różne – można kupić takie na kreatywność i takie, gdzie przydaje się wiedza, spostrzegawczość czy precyzja.  Z częścią zadań poradzi sobie już 3 letnie dziecko.

My mamy karty z firmy Usborne (ja kupiłam je na Targach Książki) oraz Rysuj z Czuczu (w Biedronce, obecnie niedostępne).

Widziałam jeszcze dostępne z wielu firm, np. z Kapitan Naukaczy Sowa Mądra Głowa.

Ich cena waha się od 15 do 40 zł.

Ser do przewlekania

To niepozorna zabawka, ale u nas fajnie się sprawdza. Ćwiczy zdolności manualne, jest niewielka i łatwo ją zabrać. Nie zajmuje na długo, ale jest fajnym przerywnikiem.

My mamy dokładnie tę myszkę. Ale są też inne, gdzie serek jest kolorowy. Cena waha się od około 17 do nawet 43 zł. Są również jabłka z gąsieniczkoką do przewlekania za około 30 zł.

Pacynki

Sprawdzały się kiedy Bajtel był młodszy. Mogą to być zarówno pacynki na rękę, jak i na palce – obie wersje najłatwiej dostać w Ikei, choć te na palce dostępne są również np. w Tigerze. No i oczywiście pozostaje internet. My mamy starą wersję na paluszki (już niedostępną w Ikei) oraz sówkę.

Do paluszkowych pacynek świetnym uzupełnieniem jest książka Zabawy paluszkowe (kupicie tutaj). Jest tam mnóstwo fajnych paluszkowych zabaw – i to niekoniecznie takich znanych jak „warzyła myszka kaszkę” 🙂 Ulubiona zabawa Bajtla to ta o grzybku 🙂

Co jeszcze mogłoby się sprawdzić?

Jest jeszcze wiele zabawek, które z pewnością sprawdziłyby się w czasie jazdy. Myślę nad kupnem niektórych z nich:

Gry magnetyczne

Najbardziej podobają mi się gry z firmy Purple Cow. Do wyboru m.in. Węże i drabiny, Piłka nożna, Domino czy Bingo. Najtańsze z gier kosztują około 27 złotych. Możecie je znaleźć np. w Smyku.

Klocki – przyssawki

Klocki wydają się fajną opcją w aucie. Można przyczepiać je do szyby, u nas mogłyby sprawdzić się na stoliku Tuloko. Ja osobiście znam jedynie klocki firmy Fat Brain Toys – Squigz w różnych rozmiarach oraz ostatni hit – Pop ’emz. Te pierwsze kupicie za około 100 – 200 zł (zerknijcie tutaj), te drugie kosztują niecałe 100 zł, można je kupić np. tutaj.

Labirynty magnetyczne

Bajtel lubi rozwiązywać labirynty. Zastanawiam się nad wersją magnetyczną na wyjazdy. Najtańsze da się znaleźć już za około 10 zł (np. na Allegro), ale ich ceny dochodzą nawet ponad 150 zł (klik). Są również wersje do nauki liczenia (np. taka lub taka).

A u Was jakie zabawki sprawdzają się w podróży?



Napisane przez: Anuszka
  • rz

    My mieliśmy pacynki na palce z allegro za dychę 😉 nie takie fajne jak z Ikei, ale cena za to lepsza 😛 ale dużą furorę zawsze robiły zabawy z większymi pacynkami na dłonie 😉 Mieliśmy magnetyczną pizzę na podróż i w sumie nie sprawdziła się. A zagadki faktycznie dobre, chociaż mocno angażują też rodzica.

    • Anuszka

      Pacynki też dość mocno angażują rodzica 🙂 Ważne żeby kierowca miał względny sposób i żeby nie dostać bzika od pytania „Kiedy dojedziemy?” 🙂

      • rz

        Tylko do quizu trzeba mocno się odwrócić bokiem, co u mnie np na dłuższą metę wywołuje chorobę lokomocyjną 😛 ach, no tak, zapomniałem, że dziecko jeździ tyłem, co może nie zawsze być u każdego tak samo 😉

        • Anuszka

          Ja czytałam i podawałam pokazać. I tak w kółko 🙂 Ale też mierzę się z chorobą lokomocyjną, dlatego w ogóle jak najczęściej staram się jeździć z przodu, a wtedy zagadki odpadają.

W pobliżu

Brak miejsc

Ostatnio

Alicja w Krainie Świateł

17 października 2022

Na ochłodę

21 lipca 2022

Wyprawa do Hogsmeade

22 stycznia 2022

Kategorie