To już ostatni wpis z naszej wycieczki do Holandii. Jedyne o czym Wam jeszcze nie pisałam to Giethoorn, nazywany Wenecją Holandii. To przepiękne miejsce i jeżeli tylko będziecie mieli okazję – koniecznie je odwiedźcie!

Co to takiego

Giethoorn to wyjątkowa miejscowość, pełna malowniczych domków położonych nad wodnymi kanałami. W starej części brak jest drogi, wzdłuż kanałów biegnie ścieżka. Domki położone są na wysepkach – mieszkańcy poruszają się więc po miasteczku motorowymi łódkami lub mostkami przechodzą ze swoich wysepek na ląd.

Nasze wrażenia

Przyjechaliśmy tutaj dość późno, po odwiedzeniu Delfinarium. W nawigacji ustawiliśmy po prostu „Gierhoorn” i tak na prawdę nie do końca wiedzieliśmy, gdzie mamy się zatrzymać. Przez kilka minut krążyliśmy i zaczęłam wątpić, że uda nam się trafić…

Na szczęście – udało się! Zaparkowaliśmy na parkingu (nic nie zapłaciliśmy!) i udaliśmy się na wycieczkę po miasteczku. Denerwowałam się czy uda nam znaleźć jakąś łódkę, bo wszystkie wypożyczalnie po drodze były zamknięte (nie dość, że było późno, to jeszcze poza sezonem). Trochę się stresowałam, ale po chwili… mi przeszło! Odpuściłam, bo widoki były naprawdę piękne. Choć turyści byli widoczni, to nie było ich wielu. Było spokojnie, niesamowicie urokliwie. Większe i mniejsze domki pokryte strzechą, zadbane, z kwiatami w oknach odbijały się w wodzie nad którą stały. Nie było ulicy i hałasujących samochodów. Co jakiś czas jedynie przepływały łódki motorowe (lecz ciche!). Pływali nimi nie tylko turyści! Widzieliśmy mieszkańców wychodzących ze sklepu i wsiadających z zakupami do łódki, a także młodzież płynącą z jednego domku do innego 🙂 Przy ścieżce można było znaleźć kawiarnie, restauracje czy sklepiki, otwarte mimo późnej godziny. Kanały przecinały liczne mostki prowadzące na ogródki. Było po prostu cudnie!

Po jakimś czasie doszliśmy do miejsca, gdzie dało się wypożyczyć łódź. Pani wytłumaczyła nam jak jechać, aby odbyć godzinną podróż. Było to fajne doświadczenie, choć początki były trudne, bo Mąż musiał nauczyć się kierować łodzią 🙂 Z „wodnej” perspektywy Giethoorn było równie piękne! Trochę najedliśmy się strachu, kiedy z ogródka przy domku zaczął na nas szczekać pies 😉 Nie ma tu bowiem żadnego ogrodzenia i gdyby miał ochotę wskoczyłby za nami do wody!

W końcu wypłynęliśmy na jezioro i Bajtel mógł pomóc tacie sterować łódką 😉 Godzinna podróż trochę mu się dłużyła, ale my byliśmy zachwyceni! Piesza podróż powrotna, do samochodu, była jeszcze milsza, bo już zupełnie nie musieliśmy się spieszyć! Bajtel wchodził na wszelkie możliwe mostki, co bardzo mu się podobało.

To naprawdę piękne, spokojne miejsce z niesamowitymi, wyjątkowymi widokami. Jest cudowne na spacer, a dodatkową atrakcją może być podróż łódką. Cieszę się, że mimo drobnych przeszkód z dojazdem nie odpuściliśmy!

Kilka rad praktycznych

Adres: Giethoorn 🙂 Ustawcie sobie nawigację tutaj lub tutaj.

My wypożyczaliśmy łódkę tutaj, ale w sezonie i o wcześniejszej porze miejsc do wypożyczenia jest wiele. 4 osobowa łódka motorowa to koszt 15 euro (cena w 2017 roku) za godzinę. Jeśli boicie się sami sterować motorówką są też dostępne statki wycieczkowe (tramwaje wodne).

Przy ścieżce jest wiele knajpek i sklepików, nie ma problemu z zatrzymaniem się na jedzenie.

Mimo późnej pory było trochę ludzi. Podobno w sezonie, w dzień miasteczko jest mocno zatłoczone i warto wybierać się tutaj rankiem lub późnym popołudniem.



Napisane przez: Anuszka

W pobliżu

Brak miejsc

Ostatnio

Wyprawa do Hogsmeade

22 stycznia 2022

Iluminacje na Zamku

22 listopada 2021

Bomb(k)owo!

21 listopada 2021

Kategorie