Zastanawialiśmy się gdzie w tym roku pojechać na Jarmarki. Padło na Berlin, bo czytałam, że jarmarków jest tam aż 60! Dodatkowo, że są piękne i klimatyczne. No i jeszcze nigdy wcześniej nie byliśmy w Berlinie!

Udało nam się odwiedzić 4 jarmarki. Były super, choć nie tak cudownie jak w Wiedniu. Przy okazji udało nam się odwiedzić trzy wspaniałe miejsca: Niemieckie Muzeum Techniki oraz Muzeum Historii Naturalnej, a także wystawę Harry Potter Exhibition.

Nasze wrażenia

Niesamowite wrażenie zrobił na nas wjazd do miasta. Jechaliśmy niezwykle oświetloną ulicą Kurfürstendamm – główną ulicą zachodniej części Berlina. Wszystkie drzewka były przepięknie ozdobione, a na każdym skrzyżowaniu była wielka świąteczna, świecąca ozdoba – raz był to Mikołaj, raz bałwan, innym razem kolejka. Wyglądało to naprawdę cudownie!

Sam Berlin nas nie zachwycił. Wydawał się brudny i niechlujny, wszędzie pełno było śmieci i graffiti. Na szczęście jarmarki były bardzo fajne, zwłaszcza po zmierzchu 😉

Jarmark przy Gendmermanmarkt

Był to pierwszy jarmark, jaki odwiedziliśmy. Wejście jest płatne 1 euro. Można tu kupić smakołyki, poncz czy czekoladę na gorąco. Można zjeść nie tylko na zewnątrz – można schować się do namiotów i coś przekąsić. Rozstawione są tu namioty, a między nimi prowadzą nas alejki. Ludzi nie było aż tak dużo, ale byliśmy tu najwcześniej (około 15).

Jarmark na Alexanderplatz

To bardzo duży jarmark znajdujący się między dwoma centrami handlowymi. Jest tu sporo ludzi. Pięknie wygląda świąteczny wiatrak i naprawdę bajkowa karuzela! Bajtel oczywiście musiał się przejechać i był bardzo zadowolony! Blisko stąd do jarmarku przy Czerwonym Ratuszu (zaledwie 6 minut spacerkiem), czego nie zarejestrowaliśmy wychodząc stamtąd 😉

Jarmark przy Sophienstraße

Niewielki jarmark ciągnący się wzdłuż ulicy Sophienstraße. Jedzenia jest tu niewiele, za to sporo wyrobów rękodzielniczych mniej lub bardziej związanych ze świętami. Dodatkowo oko cieszą witryny sklepów. Ludzi jest tu zdecydowanie mniej niż w innych miejscach.

Jarmark przy Czerwonym Ratuszu

Zrobił na nas zdecydowanie największe wrażenie. Nad całością góruje Diabelski Młyn (ale kolejki były tak duże, że nie zdecydowaliśmy się na przejażdżkę 😉 ). Można tu pojeździć na łyżwach, codziennie lata tu też Mikołaj na swoich saniach (o godzinie 16.30, 18.30 i 20.30). Jest sporo straganów z jedzeniem, spałaszowaliśmy tu przepyszne owoce w czekoladzie! Jest też oczywiście poncz i różne inne smakołyki. Do tego sporo budek z bombkami, piernikami, ozdobami czy znanymi nam już z Wiednia papierowymi gwiazdami (te łatwiej znaleźć w Berlinie niż w Wiedniu). Jarmark zajmuje sporą przestrzeń. Panuje spory tłok, ale atmosfera jest naprawdę świąteczna!

Kilka rad praktycznych

Terminy

Większość świątecznych targów rozpoczyna się pod koniec listopada. Niektóre trwają do końca grudnia, a niektóre otwarte są jeszcze przez pierwszych kilka dni w styczniu.

Startują zazwyczaj między 11 a 14, a zamykają się o 22.

Nocleg

Z noclegiem w Berlinie nie będzie kłopotu 😉 My nocowaliśmy w Olivaer Apart Hotel, niedaleko wspomnianej przeze mnie ulicy Kurfürstendamm. Nie był może wybitny, ale śniadanie było w porządku i był dobrze skomunikowany. W grudniu niewątpliwie hotele drożeją 😉 Warto znaleźć hotel blisko stacji metra.

Poruszanie się po mieście

Najlepiej poruszać się metrem, bilet w strefie AB na cały dzień kosztuje 7,00€. Dzieci do 6 roku życia nie płacą, bilet ulgowy kosztuje 4,70€.



Napisane przez: Anuszka