Ostatnio odwiedzamy sporo miejsc spokojnych, z dala od ludzi, ale nie ma co ukrywać – Bajtla ciągnie do większych atrakcji. Jako że w poniedziałki zazwyczaj wszędzie bywa mniej ludzi zabrałam go do parku rozrywki Dream Park, aby mógł trochę poszaleć. Nie był tu pierwszy raz, ale o pierwszym razie zdążył już zapomnieć, bo wtedy był malutki 😉 Oto nasza relacja z wyprawy.

Co to takiego

Park Rozrywki i Edukacji „Dream Park” to otwarty w 2011 park rozrywki położony na terenie wsi Ochaby Wielkie. Park ma 5 ha powierzchni.

Nasze wrażenia

W Parku byłam trzykrotnie. Pierwszy raz zaraz po otwarciu, jeszcze za czasów studenckich 😉 Wtedy parki miniatur i dinozaurów to była nowość i wszystko zrobiło na nas wrażenie 😉 Pamiętam, że przechodziłam park linowy  w bardzo niepraktycznych butach, ale byłam zadowolona 😉

Drugi raz byliśmy, kiedy Bajtel nie miał jeszcze trzech lat. Bardzo podobały mu się wtedy dmuchańce oraz plac zabaw. Przeszedł też oceanarium, ale nie wchodziliśmy do tzw. strefy zero, bo jest ona dosyć straszna. Ja wiem, że park jest drogi, ale nie warto wprowadzać tam dzieci na siłę. Widzieliśmy bardzo roztrzęsionego 4/5 latka, który nie umiał się uspokoić. W tym roku 6letni Bajtel też się nie zdecydował na wejście.

W tym roku byłam z Bajtlem po raz trzeci. Bardzo mu się podobało, ale był też pewien duży zgrzyt, o którym opowiem za chwilę. Bajtlowi brakowało już tego typu rozrywek, zrobiłam mu więc niespodziankę i zabrałam go do Dream Parku w poniedziałek, kiedy spodziewałam się małej ilości ludzi. Faktycznie było ich niewielu i spokojnie dało się z wszystkiego korzystać.

W Parku w ciągu tych wielu lat namnożyło się atrakcji. Niestety część z nich jest już trochę sfatygowana i zdecydowanie odcisnął się na nich ząb czasu. Dinozaury nie zachwyciły Bajtla, ale nie jest on ich fanem. Podobał mu się jeden ruszający – jednak zwrócił uwagę, że ma rozerwaną szyję (biedny dinozaur!).

Na początku Bajtel szalał na dmuchańcach i był bardzo zadowolony. Zobaczył plac zabaw, ale nie zajął się tu na dłużej – zdecydowanie jest on przeznaczony dla młodszych dzieci.

Bardzo obojgu z nas spodobał się labirynt luster. Wydawać się może, że to nic trudnego, Bajtel zarzekał się, że na pewno nie wpadnie w żadną ścianę 😉 Oczywiście wpadł 😉 Wcale nie było łatwo, ale w końcu znaleźliśmy wyjście – to była całkiem fajna zabawa.

Potem udaliśmy się na park linowy. I tu pojawił się ogromny problem, bo powiedziałam Bajtlowi, że będzie mógł skorzystać. Na stronie bowiem było napisane, że jest on dla dzieci już od 110 cm, a Bajtel ma 124, więc zapas spory. Na miejscu jednak okazało się, że jedna trasa dostępna jest od 130 cm, a druga od 150 cm. Pan, który nadzorował tę atrakcję pozwolił nam co prawda sprawdzić nasze możliwości na trasie szkoleniowej, ale okazało się, że Bajtel nie jest w stanie samodzielnie wpiąć się ani wypiąć przy tyrolce ze względu na swój wzrost. Musiałoby iść z nim dwoje opiekunów – jeden przed, a drugi za nim – a byłam z nim tylko ja. Był więc płacz i ogromne rozczarowanie, bo Bajtel UWIELBIA parki linowe. Ja też byłam bardzo zdenerwowana, bo atrakcja nie jest tania, a park linowy był jednym z powodów, dla którego się tam wybraliśmy. Poczułam się oszukana, zwłaszcza, że dokładnie sprawdzam takie rzeczy przed przyjazdem. Napisałam z tym problemem do Dream Parku, jednak nie doczekałam się odpowiedzi. Jedynie na stronie zmieniono informację i teraz atrakcja nagle w jednym miejscu jest informacja, że trasa jest dostępna od 120 cm (co dalej jest niezgodne z prawdą). Dalej na stronie ciągle jest info o 110 cm („trasy dużego parku linowego dostępne dla osób od 110 cm wzrostu.”).

Przeszliśmy na park linowy dla dzieciaków (zabezpieczony siatką) i tu na szczęście Bajtlowi się spodobało, więc trochę sobie odkuł. Nie mniej jednak do końca wspominał, że nie może na park linowy i widać było, że jest mu przykro. Dziecięcy park linowy podobał mu się już jako 2,5 latkowi, teraz nie stanowił większego wyzwania, ale był fajną zabawą. Ma dwa zakończenia tras i Bajtel fajnie spędził tu czas.

W okolicach parku linowego są owady w wersji king size, ale ciężko nazwać to jakąś wielką atrakcją, a raczej dodatkiem. Nie ma żadnych tabliczek dotyczących owadów, stoją one tak sobie w tym miejscu nie do końca wiadomo z jakiego powodu 😉

Obejrzeliśmy też zwierzątka w mini zoo oraz wystawę zwierząt tropikalnych (podpisane były tylko dwa terraria – a szkoda), miniatury – i tu moja konsternacja, czemu na flagach biały kolor jest żółty? Poszliśmy do oceanarium – Bajtlowi się tu podobało, ale było dla niego za ciemno. Na strefę zero się nie zdecydował, bo był już trochę wystraszony samym przejściem po oceanarium. Skorzystaliśmy z kina 6D, które Bajtlowi się bardzo podobało (ja, a właściwie mój błędnik, bardzo nie lubimy tej atrakcji 😉 ).

 

Są też łódeczki napędzane siłą rąk – mega frajda dla dzieciaków, ale problemem dla mnie był brak obsługi. Łódeczki odpływają od brzegu, trzeba się nagimnastykować, żeby taką odpłyniętą przyciągnąć. Ale Bajtlowi bardzo się tu podobało. Byliśmy też w domu do góry nogami, który bardzo Bajtla śmieszył 😉 Odwiedziliśmy też małpi gaj i tu Bajtel zajął się dłużej.

Ogólnie – atrakcji jest tutaj sporo i choć nie są pierwszej młodości, to można fajnie spędzić tu czas. Na duży minus sytuacja z parkiem linowym, na jeszcze większy – brak odpowiedzi ze strony parku. Bajtel ogólnie był jednak bardzo zadowolony i cieszę się, że mogłam mu sprawić przyjemność.

Ceny jak dla mnie są dosyć wysokie – zwłaszcza dla dorosłego, który nie skorzysta z wszystkiego, a jest głównie towarzyszem. Ja wiem, że w teorii może przejść trasy linowe i skorzystać z części extreme (w tym sezonie w cenie biletu), czyli skoku z wieży lub ogromnej tyrolki – jednak tak naprawdę zazwyczaj jest po prostu opiekunem.

Kilka rad praktycznych

Adres: ul. Hodowlana 2, Ochany Wielkie
Witryna: http://dream-park.pl/

Park czynny jest w tygodniu od 10 do 18, a w weekendy od 10 do 19. Kasy zamykane są na 2 godziny przed zamknięciem parku. Bilet dla dzieci od 3 do 16 roku życia kosztuje 42,9. Dorośli zapłacą 49,9, a seniorzy (po 60) 39,9.

Pod Dream Parkiem znajduje się duży bezpłatny parking.

Na terenie parku dostępne są toalety oraz baza gastronomiczna. Jest też sklepik z pamiątkami.

Teren jest mocno nasłoneczniony – warto wziąć czapkę na głowę 😉



Napisane przez: Anuszka

Promowane

W pobliżu

Skąd się bierze chleb?

12 czerwca 2018
13.18km

Daniele to mi z ręki jadły!

31 marca 2017
15.95km

Pamiętajcie o ogrodach

7 marca 2017
17.08km

Spacer (nie tylko) jesienną porą

15 listopada 2019
18.08km

Z wizytą u żubrów

23 lipca 2020
18.33km

Ostatnio

Kategorie